Zbigniew Staniszewski mistrzem Europy Strefy Centralnej

Zbigniew Staniszewski mistrzem Europy Strefy Centralnej

Nie ma mocnych na Zbigniewa Staniszewskiego w rallycrossowej klasie supercars. Reprezentant Olsztyna po raz siódmy z rzędu sięgnął po tytuł mistrza Europy Strefy Centralnej (FIA CEZ). Kropkę nad „i” postawił w miniony weekend na Torze Poznań, zaliczając perfekcyjny występ i kompletując kolejny w karierze podwójny triumf.

Zawody w stolicy Wielkopolski były połączoną rundą mistrzostw Polski oraz czempionatu CEZ. W rywalizacji na krajowym podwórku sprawa tytułu była przesądzona już wcześniej – olsztynianin swój siódmy z rzędu tytuł mistrza Polski zapewnił sobie trzy tygodnie temu na torze w Słomczynie. W Poznaniu ważyły się jednak losy prymatu w Europie Centralnej, a Staniszewski nie pozostawił rywalom złudzeń.

Dominacja od startu do mety

Za kierownicą Forda Fiesty w specyfikacji R5 olsztyński kierowca zaprezentował tempo nieosiągalne dla konkurencji. Wygrał wszystkie cztery biegi kwalifikacyjne, a następnie przypieczętował sukces bezapelacyjnym zwycięstwem w biegu finałowym. Za jego plecami na podium uplasowali się Słowak Bruno Beckert oraz Czech Ales Fucik.

— Poznań to tor, który uwielbiam. Chciałoby się powiedzieć, że to tor rajdowy, bo jeden zakręt przechodzi w drugi i trzeci, a w przypadku jokera to nawet pięć zakrętów przechodzi jeden w drugi bez występowania prostej. To powoduje, że tor jest trudny i techniczny. W rajdach jeździłem po wielu takich partiach i bardzo to lubię. Przyzwyczajony jestem, więc w Poznaniu jeździ mi się bardzo dobrze — relacjonuje Zbigniew Staniszewski.

Perfekcyjna forma i pech rywali

Choć weekend ułożył się po myśli Staniszewskiego, najgroźniejsi konkurenci zmagali się z problemami sprzętowymi i kolizjami na torze.

— Rywale mieli trochę pecha. Główny nasz rywal, Ales Fucik, ukręcił półoś w trzeciej kwalifikacji, a w finale ktoś go stuknął z tyłu. Inni konkurenci też mieli drobne problemy. Te składowe, jak i nasza bardzo dobra jazda — jest koniec sezonu, więc jestem rozpędzony — spowodowały, że wygraliśmy zarówno kwalifikacje, jak i finał — podkreśla zawodnik.

Czas na zasłużony odpoczynek

Siedem kolejnych sezonów z podwójną koroną (MP i CEZ) to wyczyn bez precedensu na polskich i regionalnych torach rallycrossowych. Po wyczerpującym cyklu startów zespół z Warmii może wreszcie odetchnąć.

— Jestem bardzo zadowolony, aczkolwiek trochę już tym sezonem zmęczony. Zespół też jest szczęśliwy, bo po raz siódmy z rzędu wygrywamy tytuły mistrza Polski oraz mistrza Europy strefy centralnej. To niebywałe i zaskakujące, że siedem razy z rzędu tytuł wędruje do naszego teamu. To nasza ciężka praca, ogrom przygotowań, zbierania części i budżetu oraz wielka determinacja – sami jesteśmy pod wrażeniem. W zasadzie to koniec sezonu, teraz bierzemy się za wypoczynek i będziemy myśleć o kolejnym roku. Dziękuję wszystkim kibicom za wsparcie i pozdrawiam — podsumowuje Staniszewski.

Fot. Petr Sulcik